Nasza utalentowana, cudowna młodzież...

Czyli jak nie motywować młodych zawodników oraz zadbać o ich zajawkę!

Zapraszam do lektury pierwszej z mojej trylogii artykułów, w której podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na temat psychologicznych aspektów treningu, które mogą ochronić młodych zawodników przed nadmiernym stresem i wypaleniem we freestyle slalom. Artykuły będą publikowane w odstępach tygodniowych.

Wiecie co ma wspólnego: ostatni rok studiów magisterskich i kariera młodego slalomisty? Obie rzeczy trwają około trzy lata, mimo że oczekiwaliśmy, że obie sprawy zakończymy w trochę innym czasie.

Kiedy spojrzymy na top10 z Mistrzostw Polski Freestyle 2018 w konkurencji junior classic women, czyli najliczniejszej i kiedyś naszej najważniejszej konkurencji, okaże się, że jedynie jedna zawodniczka w dalszym ciągu trenuje i współzawodniczy. Sytuacja jest więc niecodzienna, bo okazuje się, że nasi młodzi zawodnicy przestają jeździć w momencie, gdy zaczynają zdobywać swoje pierwsze, poważne osiągnięcia. Jako trener, ale także psycholog, dużo czasu poświęciłem na to, aby zrozumieć ten fenomen i znaleźć jakieś remedium, tak aby młodzi zawodnicy, którymi się opiekuję, nie wypalili się w tak młodym wieku.

„Talent” czyli wymóg bycia idealnym

Talent to słowo, które w sportowym świecie odmienia się przez wszystkie przypadki. Nie inaczej jest w rolkach. Rodzice kochają swoje dzieci, więc uwielbiają podkreślać ich wybitne cechy:

„Marcin jest mądry i utalentowany, i świetnie jeździ na rolkach”.

Na spotkaniach rodzinnych, dziadkowie zawsze powiedzą o swoim wnuku „kochany, piękny, utalentowany”. Jest to tak oczywista sprawa, że część z was zadaje sobie pytanie, po co w ogóle to poruszam.

Ta z pozoru semantyczna drobnostka jest jednak tak ważna, ponieważ etykietowanie kogoś: „talentem” nakłada na taką osobę ogromną presję i nieustanną potrzebę udowadniania sobie i innym, że właśnie ten talent się posiada. Wszystko jest więc ok., do momentu, kiedy nasze utalentowane dziecko wygrywa wszystkie zawody i wszystko robi najlepiej.

Z tym, że zawody rolkarskie czy nauka nowych tricków, to czynności które nie są w pełni w naszej kontroli. Na zawodach może nawalić sprzęt, nieoczekiwanie, na lokalnych zawodach może zjawić się mistrzyni nie z naszej ligi (jak np. Ana Smirnova 2 lata temu na lokalnych zawodach w Czechach), sędzia może pomylić się w ocenie naszego występu, czy po prostu możemy mieć gorszy dzień. Przegrana jest więc czymś, co prędzej czy później przydarzy się każdemu, niezależnie od poziomu sportowego, który prezentuje.

W momencie jednak, jeżeli ktoś jest etykietowany przez swoich najbliższych jako: talent, fenomen, szybko uczący się, o żelaznych nerwach, łatwo przyswajający, itd., to wytwarza się w takiej osobie potrzeba podtrzymania takich etykiet za wszelką cenę. Ośmioletnie dziecko wie, że ich rodzice i dziadkowie, na podstawie ich wyników, wnioskują o ich geniuszu. Te etykiety zaczynają więc stanowić o samoocenie tych zawodników i utrzymanie ich zaczyna być dla zawodnika ważniejsze, niż sam progres, czy wynik.

Trening ukierunkowany na podtrzymanie etykietki

Takie „utalentowane” dziecko zaczyna robić wszystko, aby utrzymać swój wizerunek specjalnie uzdolnionego. Zaczyna się myślenie ukierunkowane na wygrywanie za wszelką cenę. Nasz młody zawodnik z początku trenuje jeszcze mocniej, niż kiedykolwiek wcześniej, bo jego motywacją jest strach przed porażką i utratą łatki „talentu.

Każde zawody są powodem ogromnego stresu, bo zamiast cieszyć się z okazji do sprawdzenia się czy spotkania znajomych z innych miast, to nasz „utalentowany” zawodnik myśli tylko o tym, że jak przegra, to inni zmienią o nim zdanie. Przegrana w tym wypadku nie oznacza po prostu gorszego dnia, czy tego, że ktoś był lepszy, ale wpływa na ogólną ocenę. Przecież ktoś, kto JEST wybitny i specjalnie uzdolniony, nie powinien przegrywać. Jedyny wniosek, do którego dochodzi dziecko po takiej porażce, to po prostu ten, że wcale nigdy nie było utalentowane. W krótkiej chwili, często lata budowania wizerunku, walą się jak domek z kart.

Warto wtrącić, że za porażkę „utalentowane” dzieci przyjmują nawet 2 miejsce na zawodach. Niejednokrotnie w ostatnich latach byliśmy świadkami płaczu Wicemistrzów Polski, ale nie były to zły szczęścia, a rozczarowania, złości i lęku.

Talent, który zabija ciężką pracę

Po czasie, taki już naprawdę nieźle jeżdżący junior, zaczyna mieć na swojej drodze co raz więcej przeszkód. Droga do poważnego, międzynarodowego współzawodnictwa wymaga od niego co raz większego nakładu pracy, a przede wszystkim godzenia się z tym, że na zawodach nie będzie on 1 czy 2, ale zacznie z drugiej czy nawet trzeciej dziesiątki. A to przecież nie przystoi utalentowanemu zawodnikowi, prawda? Utalentowani mają łatwiej, nie potrzebują tyle pracy co gorsi, mniej uzdolnieni.

W taki sam sposób etykietki „talentu” przeszkadzają nam w procesie treningu. Czasem, gdy uwierzymy, że jesteśmy utalentowani w jakimś tricku czy w danej czynności, trening przychodzi nam łatwiej, przez samo dobre nastawienie. Jeżeli jednak w każdej czynności będziemy się doszukiwać obecności lub braku predyspozycji, to dojdziemy do momentu, że nawet najmniejszą trudność w uczeniu się, potraktujemy jako dowód na brak uzdolnienia.

Dochodzi do absurdu, gdzie treningi zamieniają się w swojego rodzaju „barometr talentu”. Jak „wychodzi” to znaczy, że „jest dobrze” i trening jest fajny (a ja jestem dalej zdolny i utalentowany), ale jak „nie wychodzi” to albo zwalamy winę na czynniki zewnętrzne (np.: „trick jest niefajny/brzydki/nie lubię go”) albo w niektórych przypadkach wpływa to źle na postrzeganie nas samych („Uczę się tego czwarty miesiąc, a ona załapała to w tydzień. Jestem beznadziejna).

Znam ogromną ilość dorosłych zawodników, którzy nigdy nie opanowali danej rodziny tricków, bo uznali, że „nie nadają się do tego”. W ten sposób sportowcy sami wprowadzają do swoich głów ograniczenia, które wstrzymują ich przed osiągnięciem wymarzonych umiejętności oraz wejścia na wyższy poziom.

Co możemy zrobić, aby ochronić dzieci przed nadmiernym stresem i wypaleniem na zawodach?

Co może zrobić trener?

Jeżeli jesteś trenerem i chcesz, żeby Twoje dzieci osiągały (w dłuższej perspektywie) lepsze wyniki, ale przede wszystkim czerpały dużą radość z treningu, to musisz zadbać o to, żeby rozumiały, w jaki sposób ich wysiłek wiąże się z osiąganymi rezultatami. Zawodnicy powinni dostrzegać, że każdy sukces zawsze poprzedziła praca (nawet jeżeli jest ona w dłuższej perspektywie przez podopiecznego niedostrzegalna, to Twoim zadaniem jest mu to uwidocznić).

Poniżej podam kilka przykładów z życia naszej sekcji slalomowej, gdzie udało mi się uwidocznić pozornie nieistniejący związek pomiędzy pracą a sukcesem:

  1. Prawie cała grupa dzieci dosyć szybko opanowała zaawansowane tricki others, podczas gdy dwóm zawodnikom zajmowało to naprawdę sporo czasu. Dzieci były złe na siebie, ponieważ porównywały się z resztą grupy i myślały, że uczą się od nich wolniej, czy mówiąc wprost, są mniej utalentowane. Zrobiłem wywiad i okazało się, że dzieci, które opanowały tricki stretchingowe szybciej, miały wcześniejsze doświadczenia w sportach rozwijających ciało, takich jak sporty walki, akrobatyka, wspinaczka. Dwójka, która potrzebowała więcej czasu, jako jedyna nie miała takiego doświadczenia. Zrobiłem więc wszystko, aby dzieciom, które ogarniały stretching wytłumaczyć, że jest to konsekwencja ich pracy sprzed rolek, a naszej dwójce wytłumaczyć, że jest to coś, nad czym mają kontrolę i zależy tylko od nakładu i konsekwencji ich wysiłku. Dziś już wszyscy jeździmy tricki others powyżej kat. C
  2. Jeden z moich najlepiej jeżdżących uczniów zaczął mieć duży problem z opanowaniem wheelingu do przodu, podczas gdy tricki trudniejsze, jak np. corvo czy seven, szły mu bardzo dobrze. Po rozmowach z nim, szukając przyczyn problemów, słyszałem same wymówki, zwalające odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne: „wheeling jest za trudny, nawierzchnia jest zła, jest za ciepło, jest za zimno, itd.”.

 

Wrocław Rolkuje

Jedne z pierwszych zawodów slalomowych sekcji slalomowej. Na zdjęciu z Mistrzami Świata i Europy - Lorenzo Guslandim, Lorenzo Demuru i Justyną Czaplą

Słyszałem tylko rzeczy, które zrzucały z niego odpowiedzialność i wskazywały na to, że niepowodzenie nie jest w żadnym stopniu spowodowane brakiem jego zaangażowania. Prawda była jednak taka, że na treningach, gdy uczyliśmy się innych tricków, zawodnik trenował z dużym zaangażowaniem, a gdy nadchodził czasu jazdy na jednym kółku, to zawsze miał lepsze rzeczy do roboty, niż wykonanie jak największej ilości, jak najlepszych prób. Po wielu rozmowach i wskazaniu, że brak opanowania wheelingu wiąże się z gorszym treningiem, udało się w końcu zmienić nastawienie oraz osiągnąć dobre rezultaty.

Co może zrobić rodzic?

Rodzic NIGDY nie powinien chwalić dzieci bezpośrednio za wynik. Powinien za to dbać, aby podkreślać rolę wysiłku i pracy. I co już z pewnością wiemy, nigdy nie powinien wiązać wyników z jakimiś cechami stałymi, jak np. „utalentowanie”.

Zobaczcie, jak inaczej brzmią te dwa, podobnie brzmiące komunikaty:

”Zdobyłeś Mistrzostwo Polski, jesteś świetny!!!”

”Zdobyłeś Mistrzostwo Polski! Jestem z Ciebie dumny, wiem ile pracy włożyłeś w to, żeby to osiągnąć”.

Najważniejsza różnica to ta, że w pierwszym komunikacie, jeżeli dziecko nie zdobędzie Mistrzostwa, to nie ma miejsca na żadną pozytywną treść. Idąc jeszcze dalej, korzystając z logiki, odwrotnością tego komunikatu będzie: „Nie zdobyłeś Mistrzostwa Polski. Nie jesteś świetny.”.

Drugi komunikat zostawia nam miejsce na docenienie naszego dziecka nawet, jeżeli nie osiągnie on celu. „Jestem z Ciebie dumny, bo wiem ile pracy włożyłeś w to, żeby to osiągnąć”, to coś, co możecie powiedzieć swojemu dziecku nawet, jeżeli nieszczęśliwie wywróci i zawody zakończy na ostatnim miejscu. Dzięki temu pokażecie, że kochacie je bez względu na to, jaki wynik osiąga i nie zmieni się to, nawet jeżeli będzie odnosić porażki. A to już naprawdę wiele, bo jak już się umówiliśmy – czysta głowa i wsparcie to ogromna część sukcesu.

Co może zrobić zawodnik?

Oprócz zauważania rzeczy, które napisałem przy okazji akapitów poświęconym trenerom i rodzicom, postaraj się przede wszystkim zapanować nad rzeczami, które mogą:

obniżyć wartość Twojego treningu (i efekty):

  • niewysypianie się
  • nadmierne imprezy i niekontrolowane zażywanie użwek
  • zła dieta
  • brak rozwoju ciała w treningu pozarolkowym

przeszkodzić Ci w podtrzymaniu zajawki

  • skupianie się wyłącznie na rezultacie (bo na to nie zawsze mamy wpływ)
  • oczekiwanie szybkich efektów (i docenianie ich lepiej, kiedy pozornie nie wymagają pracy)
  • brak znajomych na rolkach, z którymi możesz pogadać
  • brak znajomych poza rolkami, dzięki którym możesz się oderwać
  • brak innych zajawek

Zadbaj więc o wszystko, co może podnieść poziom sprawności Twojego ciała oraz o dobre samopoczucie.

Co może zrobić licealista i student?

Ten paragraf dotyczy przede wszystkim narastającego braku czasu, postępującym wraz z dorastaniem i nabieraniem nowych obowiązków szkolnych i zawodowych.

O ile część zawodników z powodzeniem łączy obowiązki szkolne z treningami, to można na palcach jednej ręki policzyć aktywnie trenujących w Polsce slalom studentów drugiego czy trzeciego roku. Ba, nawet jeden z najlepszych rolkarzy w historii, Sergiej Timczenko, skończył swoją karierę w wieku 18 lat, właśnie przy okazji rozpoczęcia nauki na uczelni wyższej.

Co więc zrobić, aby przedwcześnie nie rzucić slalomu? Przypomnij sobie, dlaczego kochasz jeździć na rolkach i zmień swoje oczekiwania.

Na 99% zacząłeś trenować slalom, bo sprawiało Ci to ogromną satysfakcję, nawet jeszcze przed tym, gdy wiązały się z tym miejsca, medale i tytuły. Kiedy dorastałeś, slalom był głównym zajęciem w Twoim życiu, ale teraz czujesz, że masz coś innego, co wymaga Twojego czasu i poświęcenia. Nowa praca, nowe studia – cokolwiek by to nie było. To jednak, że nie masz już tyle czasu, żeby robić stały progres sportowy, nie oznacza, że nie możesz traktować slalomu jako swojej zajawy i znaleźć nowe sposoby na to, aby cieszyć się z tego.

Moją największą inspiracją i dowodem na to, że skating to przygoda na całe życie jest deskorolkarz Tony Hawk, który od 18 lat jest na emeryturze, ale w dalszym ciągu, w wieku 53 lat, jeździ codziennie na własnym skateparku. Zapytany o to, czy żałuje, że z racji wieku nie może robić już pewnych ryzykownych tricków, odpowiedział, że w dalszym ciągu znajduje w desce nowe rzeczy, które go cieszą i sprawiają, że staje się szczęśliwy.

Z pewnością zobaczycie więc autora tego artykułu za 20 lat na polskich torach slalomowych, nawet jeżeli życie nie pozwoli już na regularny trening sportowy. I do tego samego zachęcam każdego czytelnika!

Co może zrobić środowisko slalomowe?

Na koniec ważny i często zapominany wątek. Community, społeczność. Wszyscy musimy starać się jeszcze mocniej o dobrą atmosferę i wzajemne wspieranie się. Zawody zawsze i przede wszystkim, muszą stanowić celebrację rolkarstwa, zajawy z tego, że robimy coś tak fantastycznego i fajnego jak jazda na rolkach.

Każdy z nas ma ochotę przynależeć do społeczności, która emanuje radością, szacunkiem i rozwijaniem wspólnej pasji. Należy o to dbać zawsze i wszędzie. Jest to cel nadrzędny każdej szkółki i każdego klubu. Organizujmy zawody, tak aby dzieci miały gdzie się spotykać i poznawać, czy w końcu rywalizować ze sobą, nie podważajmy wyników i sposobów sędziowania. Pamiętajcie – razem budujemy dobry obraz naszego sportu i wspieramy siebie nawzajem!

Mam nadzieję, że mój krótki artykuł okaże się dla Was pomocny! I, że w 2021 roku zobaczymy się na Mistrzostwach Polski zarówno z nowymi twarzami, jak i dobrze znanymi :)

Serdecznie Pozdrawiam,
Jacek Skorupski
szkółka Wrocław Rolkuje
student V roku Psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim

Literatura polecana:
1) Carol Dweck. Nowa Psychologia Sukcesu. 2017, Muza.
2) Agnieszka Pisula, Artur Kołakowski. Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna

Podobne newsy