#chcemywiedziec - część 9

W cyklu #chcemywiedzieć poruszamy rozmaite tematy, pytając przy tym o Wasze zdanie. Interesują nas Wasze opinie i pomysły, chcemy bowiem tworzyć szkółkę otwartą na potrzeby uczniów! Co środę o 17:00 na naszym InstaStory możecie podzielić się z nami tym, co dla Was istotne. W minionym tygodniu zastanawialiśmy się, czy ważne jest dla Was, by instruktor, który Was uczy, posiadał certyfikat i legitymację Państwowego Związku Sportów Wrotkarskich. Okazuje się, że dla większości z Was certyfikowani, profesjonalni instruktorzy to istotna kwestia!

Pytaliśmy także o cechy dobrego instruktora. Okazuje się, że doceniani są instruktorzy z doświadczeniem w nauczaniu, którzy ponadto są kreatywni i potrafią dobrze przekazać wiedzę. Cieszy nas to, bo właśnie takie osoby wstępują w szeregi szkółki I Love Rolki!

O cechach dobrego instruktora i o tym, czy potrzebny jest kurs instruktora sportów wrotkarskich rozmawiamy z Patrykiem, lepiej znanym jako Kyrtap – instruktorem I Love Rolki Warszawa, który okrzyknięty został przez internautów najbardziej kreatywnym z instruktorów.


Gratulujemy tytułu i pomysłowości! Skąd czerpiesz pomysły na zajęcia

PATRYK: Pomysły na nowe ćwiczenia zazwyczaj przychodzą mi podczas śniadania JStaram się nie planować zajęć i robić je spontanicznie, w zależności od miejsca w którym je przeprowadzam czy poziomu grupy . Mam ułożone minimum programowe na każdy z poziomów zaawansowania, który uczę, niestety dla moich uczniów, założenia które były dla mnie niezbędnym minimum na danym poziomie nauczania, ciągle wzrastają więc i rzeczy na zaliczenie każdego z poziomów jest coraz więcej.

Od jak dawna uczysz? Czy po tylu latach można wymyślić jeszcze coś nowego?

PATRYK: Jeżdżę od pięciu lat, a uczę od czterech. W zasadzie był to przypadek. Zostałem poproszony przez kogoś abym poprowadził kilka lekcji grupowych, równolegle z innymi instruktorami. Swój poziom jazdy wtedy oceniam na mierny, a nauczania na... nie ma takiej skali. Z tego co pamiętam, najtrudniejszą rzeczą jaką wtedy sam potrafiłem był T-stop. Po cyklu lekcji wśród uczestników została przeprowadzona anonimowa ankieta na temat pracy instruktorów… i zostałem uznany za najlepszego. To zmotywowało mnie do zrobienia kursu Instruktora Sportów Wrotkarskich.

Zrozumiałe jest, że zajęcia dla dzieci muszą być zróżnicowane, bo trudno utrzymać uwagę małych ludzi. Ale czy to ważne, aby także zajęcia dla osób dorosłych były kreatywne?

PATRYK: Dorośli rozpoczynający przygodę z rolkami mają problem nie tylko z równowagą. Największą bolączką jest obawa przed upadkiem i zrobieniem sobie krzywdy. Dlatego już od pierwszej lekcji instruktor powinien zwracać uwagę na prawidłową pozycję, pokazać jakie błędy mogą spowodować bolesny upadek i wreszcie nauczyć kursanta upadać kontrolowanie. Przyznaję, że tutaj pomaga mi nauka, jaką wyniosłem ćwicząc 6 lat karate kyokushin.

Zajęcia MUSZĄ być kreatywne. Nie mogą być nudne. Ucząc innych, angażuję się w to, co robię całym sobą. Czasami nakrzyczę, bywa że i pochwalę. Ale zawsze motywuję. Lubię też wykorzystywać przypadkowe przedmioty aby uatrakcyjnić zajęcia. Np. jeśli uczeń ma tendencję do pochylania się, kładę mu na kasku telefon i... nagle jeździ prosto  Bywa, że i sam kładę się na ziemi jako żywa przeszkoda.

Jakie jeszcze cechy powinien posiadać instruktor, by nauka jazdy na rolkach była przyjemnością? Internauci mówili głównie o cierpliwości, umiejętności przekazania wiedzy, którą się posiada i przyjemnym usposobieniu. Co jeszcze?

PATRYK: Cierpliwość – zgadzam się. Umiejętność przekazywania wiedzy – jak najbardziej, ale... to trudna rzecz. Znam wielu doskonale jeżdżących rolkarzy, którzy nie potrafią przekazać swoich umiejętności. Aby kogoś nauczyć, należy umieć rozłożyć dany trick na czynniki pierwsze. Należy umieć go nauczyć na kilkanaście różnych sposobów, wreszcie należy ocenić, czy opanowanie tego tricku jest możliwe na danym poziomie umiejętności kursanta. Oprócz tego należy być wielozadaniowym. Przykład: na grupę na danym poziomie przychodzi 10 osób. Kilka osób radzi sobie na rolkach lepiej lub gorzej, a część wcale. I dla każdego z nich należy znaleźć czas, wymyślić ćwiczenie, każdego podpatrywać... W takim przypadku zawsze dzielę grupę, gdyż chcę, aby każdy wyniósł z lekcji jak najwięcej.

Przyjemne usposobienie? Nie wiem czy takie posiadam. Wiem na pewno, że jestem mega wymagający. U mnie nie ma „nie zrobię, nie dam rady”. U mnie ćwiczy każdy. Może nie dać rady czegoś zrobić, ale ĆWICZY.

Często słyszę: „bez Ciebie nie odważyłabym się na to”. Wiem o tym i dlatego zwiększając poziom trudności danego ćwiczenia, prowadzę ucznia - czasami trzymając go za ręce - aby poczuł się pewnie. Później trzyma mnie za jedną rękę, później za palec a później... ZROBIŁAM TO!!! Nagraj mnie!!

Tłumacząc coś, nie uczę tylko danej umiejętności, stosuję ją również w praktyce. Co z tego, że ktoś zahamuje na prostej przy nawet większej prędkości? Nie wystarczy mi to. Po pewnym czasie dołożę do tego górkę, kilka przeszkód i „przypadkowych” przechodniów. Staram się nauczać tak, aby uczeń potrafił właściwie zareagować w każdej sytuacji . Nie ma znaczenia czy dane ćwiczenie robimy jadąc przodem czy tyłem. U mnie zawsze na wszystkie ćwiczenia robimy na obie nogi.

DOBRY INSTRUKTOR POWIENIEN MIEĆ ZAJAWKĘ. Uczniowie od razu widzą kto ją posiada. Ktoś, kto traktuje nauczanie jako biznes, prowadzi nudne, schematyczne pozbawione emocji zajęcia jest tylko rzemieślnikiem.

Coraz częściej zdarza się, że nauką jazdy na rolkach próbują parać się amatorzy. Ktoś jako tako jeździ, więc postanawia nieść rolkowy kaganek oświaty. Jak się wystrzec takich instruktorów? Jak sprawdzić, czy nasz nauczyciel jest godzien tego miana? I co właściwie powinien umieć instruktor?

PATRYK: Trudne pytanie. Jak zaczynałem jeździć, dla mnie bogiem rolek był kolega, który potrafił przejechać na jednej nodze 10 metrów. Osoba początkująca nie potrafi należycie ocenić umiejętności nauczania swojego instruktora. Sam, gdy ćwiczę jazdę enduro albo wyścigi samochodowe po torze, posiłkuję się forami tematycznymi. Dla mnie kryterium wyboru instruktora są opinie jego kursantów. Im bardziej wymagający, tym lepiej. Nie potrafiłbym pracować z kimś, kto głaszcze mnie po głowie i prosi, abym coś zrobił. Często widzę też osoby, które mianują się instruktorem, a jeżdżą bez kasku i nie wymagają tego od innych. Brawura? Głupota?

Kilka razy widziałem też, jak pseudo instruktorzy nie potrafili pokazać uczniowi danego ćwiczenia bo sami potrafili wykonać je tylko na jedną nogę, a że uczeń miał akurat nogę prowadzącą inną...

Mam sporo uczniów od pseudo instruktorów, po których bezcennych radach muszę zwalczać złe nawyki. To trudniejsze niż uczenie kogoś od początku. Pamiętam też dziewczynę, która była zdziwiona, że wymagam kasku i ochraniaczy, bo „mój instruktor kazał mi jeździć bez, bo twierdził, że brak ochrony spowoduje, że będę bardziej uważała”.

Czy certyfikat Polskiego Związku Sportów Wrotkarskich coś znaczy, czy jest tylko „papierkiem”? Warto kończyć kurs instruktorski?

PATRYK: Certyfikat jest dokumentem potwierdzającym nabyte umiejętności. Instruktorzy wykładający na kursie, posiadają wieloletnie doświadczenie i jest to gwarantem jakości szkolenia. Zapewne istnieje wiele osób, które uczą ,,chałupniczo,, indywidualnie, jednak czy potrafią dobrze przekazać swoja wiedzę?

Kurs PZSW uczy metodologii nauczania. Przyszli instruktorzy, mogą nauczyć się naprawdę wielu sposobów przekazywania swojej wiedzy. Moim zdaniem jednak dopiero praca z ludźmi weryfikuje umiejętności instruktora. Sytuacje stwarzane przez uczniów w czasie rzeczywistym wymuszają czasami różne decyzje i tutaj pomysłowość instruktora jest bardzo, bardzo ważna.

Dziękujemy za rozmowę.

Zapraszamy do śledzenia strony Patryka - www.kyrtaprolki.pl
Postępy jego uczniów zobaczycie na Facebooku i Instagramie: @kyrtaprolki