#chcemywiedziec - część 6

Już od sześciu tygodni regularnie co środę na naszym InstaStory pytamy Was o Wasze opinie i przemyślenia na przeróżne rolkowe tematy! W cyklu #CHCEMYWIEDZIEĆ poruszyliśmy ponownie kwestię nauki na rolkach pod opieką instruktora, tym razem skupiając się na formie takich zajęć. Wasze głosy rozkładały się niemal równo, z niewielką przewagą preferencji względem zajęć grupowych (52%, kontra 48% głosów na korzyść lekcji indywidualnych). Jak najlepiej uczyć się jeździć na rolkach? Która forma nauki jest bardziej efektywna? Na ten temat rozmawiamy z Małgorzatą Trześniewską z warszawskiego oddziału I Love Rolki.

Czy można jednoznacznie wskazać który sposób nauki jest lepszy? Indywidualnie czy w grupie?

GOSIA: Zależy, zależy i jeszcze raz zależy. Oba ze sposobów nauki mają swoje wady i zalety. Uważam, że wiele zależy od specyfiki zajęć, ale także od indywidualnych preferencji człowieka. Jedni są bardziej otwarci i lubią pracę w grupie, drudzy, z mniejszą pewnością siebie, wolą w swoim tempie nabywać umiejętności.

Jakie są wady, a jakie zalety tych dwóch rozwiązań?

GOSIA: Podczas zajęć indywidualnych uwaga instruktora jest poświęcana w 100% jednej osobie. Będzie to zaletą w dyscyplinach technicznych, takich jak freestyle slalom, czy slide, ale także kiedy uczniem jest dziecko w wieku 3-5 lat. Maluchy są na różnym poziomie rozwoju nie tylko motorycznego, ale i psychicznego. Część z nich, która wcześniej próbowała nart lub łyżew, poradzi sobie na zajęciach grupowych. Pozostali najpierw muszą się przyzwyczaić do tego, że mają na nogach coś innego, niż lekkie buciki do chodzenia. Ułatwią im to zajęcia indywidualne. Wielu uczniów w średnim wieku nie dowierza, że jest w stanie nauczyć się jeździć i preferują najpierw zajęcia indywidualne, gdzie oswoją się z rolkami i nabiorą pewności siebie.
Zajęcia grupowe są idealne dla dzieci, które już potrafią ustać na rolkach, gdyż instruktor przeprowadza wiele zabaw, a najwięcej uczymy się poprzez zabawę. Oprócz umiejętności rolkowych, dzieci nabierają wielu kompetencji społecznych, a także uczą się zarówno wygrywać, jak i przegrywać. Wbrew pozorom dorośli także uwielbiają zabawy, gdzie integrują się i zawierają znajomości. Miłym widokiem dla instruktora jest, kiedy słyszy, że jego (wcześniej obcy sobie) uczniowie umawiają się na wspólną jazdę.

„Wolę zajęcia indywidualne, bo instruktor widzi dokładnie gdzie popełniam błędy i może je skorygować” pisze jedna z internautek. Czy to znaczy, że na zajęciach grupowych nasze błędy nie są korygowane?

GOSIA: Na wszystkich zajęciach błędy są korygowane. Prawdą jest, że podczas zajęć indywidualnych instruktor poświęca 100% uwagi jednej osobie. Tego typu zajęcia są najczęściej wybierane przez osoby dopiero zaczynające przygodę z rolkami, bo wszyscy wiemy, że najważniejsze są solidne postawy. Moim zdaniem, w dużej mierze instruktor ponosi odpowiedzialność, za to ile z zajęć wyciągnie uczeń. Nauczanie dużej grupy jest niewątpliwie bardziej wymagające, dlatego ważne aby instruktor mierzył siły na zamiary (nie bez powodu mamy limit miejsc w kalendarzu zajęć).

„Grupa bardziej motywuje” to jeden z kontrargumentów. Czy faktycznie?

GOSIA: Tak, sama tego doświadczyłam będąc ostatnio na zajęciach z jazdy miejskiej. Przed nami był wysoki murek. Setki razy go mijałam, ale przez myśl mi nie przeszło, żeby z niego zeskoczyć, skoro był niemalże mojej wysokości. Większość uczestników również miała obiekcje. Na pierwszy ogień poszedł Witek, zjechał jakby była to bułka z masłem. Kilka minut później zjeżdżali już wszyscy. Wśród głosów dało się słyszeć: „dasz radę”, „jest niewiele wyższy od poprzedniego”, „mnie się udało, tobie też się uda”, „zobacz, zrób jak wszyscy”, „woooow”, „super, brawo”, „to dawaj teraz z grabem!”. Mnóstwo wsparcia, motywacji, cieszenia się z sukcesów innych i podnoszenie poprzeczki. To było naprawdę super.

Którą opcję Ty wybierałaś na etapie nauki?

GOSIA: Hmm…. Przez dobre kilka lat sama uczyłam się jeździć. Będąc dzieckiem do głowy by mi nie przyszło, że może być coś takiego, jak instruktor jazdy na rolkach, czy co więcej szkółka prowadząca zajęcia i pokazująca, że rolki to coś więcej niż pokręcenie się po parku. Kiedy dorosłam, miałam dobrze opanowane podstawy i zwyczajna jazda mnie nudziła. Wtedy dowiedziałam się o szkółce i zajęciach. Trafiłam na zajęcia grupowe z freestyle slalomu. Poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi jeżdżę do dziś. Wzajemnie pomagaliśmy sobie, podnosiliśmy jedno drugiemu poprzeczkę. Zdecydowanie wolałam zajęcia grupowe, było przede wszystkim ciekawiej i zabawniej!

A którą opcję wolisz jako instruktor i dlaczego?

GOSIA: Na co dzień uczę podstaw freestyle slalomu i preferuję zajęcia w skromniejszych grupach (do 6 osób). Slalom to bardzo techniczna odmiana wrotkarstwa, gdzie dużo uwagi muszę poświęcać kursantom, gdyż każdy niedostrzeżony błąd skutkuje w przyszłości złym nawykiem. W grupie zarówno dorośli, jak i dzieci pomagają sobie i udzielają wskazówek, np. kiedy ktoś zapomni danego triku. Zajęcia w zespole są atrakcyjniejsze, gdyż możemy wpleść elementy zabaw i wprowadzić konkurencję, co wśród młodych adeptów cieszy się szczególnym zainteresowaniem. Oprócz tego możemy wzajemnie się motywować i cieszyć z małych sukcesów.

Dziękujemy za rozmowę!