O marzeniach, które warto mieć mimo wszystko

Wiecie, jak to się mówi – wszystko, co dobre, szybko się kończy. Tak też było z moim powrotem do Polski po półrocznym pobycie w Lublanie. Uwielbiam swoją pracę (nie ściemniam!), jednak pozostawienie Słowenii było dla mnie mega trudne.

Wyjazd na Erasmusa dał mi możliwość nauki wielu nowych, fascynujących rzeczy. Odwiedziłam niezwykłe miejsca, poznałam inną kulturę, ale przede wszystkim – poznałam niesamowitych ludzi, którzy naprawdę odmienili (i nadal odmieniają!) moje życie.

Odważę się powiedzieć, że mam takie miejsce na Ziemi, do którego śmiało mogę wrócić.

I wrócę!

Co wtedy zrobię?

Och! Po pierwsze – spotkam się z tymi niesamowitymi ludźmi i uściskam moich słoweńskich przyjaciół tak długo, aż zabraknie im tchu (oczywiście pamiętając o tym, że ludzie to istoty żywe i nadal jednak potrzebują powietrza).

Po drugie – odwiedzę R.O.G. Z rolkami w ręku przejdę obok artystycznych konstrukcji i dziwacznych, ale intrygujących instalacji artystycznych. Minę bardzo wątpliwie wyglądającą bramę, zignoruję dziurę w dachu i trochę zagubię się w ciemnym korytarzu. Pchnę metalowe drzwi i wejdę do rolkowego królestwa w starej fabryce rowerów R.O.G. Przywitam się z ludźmi. Przez chwilę będę onieśmielona wspaniałością i klimatem tego miejsca. Jednak gdy założę rolki poczuję się jak w domu. Przemknę przez 2 minirampy, bowla, mały i duży skatepark i wtedy, dopiero wtedy, pozwolę sobie na wielki uśmiech – znowu tu jestem!

To jest moje marzenie. Bardzo osobiste i bardzo realne.

Nieważne, ile koronosytuacja każde mi czekać – na pewno je zrealizuję w przyszłości.

Jaka to będzie wielka radość, gdy w końcu mi się to uda!

A Ty jakie masz marzenie?

(Z chęcią przeczytam o nim w komentarzu, jeśli masz ochotę o nim napisać – a pisanie o swoich celach zwiększa szansę na ich realizację ;))

Natalia Nowak

Chciałam zachować wspomnienie o skateparku R.O.G. w pamięci a nie na dysku, więc niestety nie pokażę Wam tego miejsca - musicie sami się tam kiedyś wybrać ;). Na zdjęciu: akcja zachęcająca do ratowania tego oryginalnego miejsca -  zostało ono zbudowane przez społeczność skejterską w opuszczonej fabryce bez pozwolenia władz.