Co to jest Roller Derby - Worst Warsaw Derby Team

Wywiad z dziewczynami i sędziami z warszawskiej drużyny Roller Derby - Worst Warsaw Derby Team - o sporcie, o początkach i rozwoju tej dyscypliny w Polsce.

I LOVE ROLKI: Co to jest roller derby i na czym ten sport polega?

Riot Grrrl: Roller Derby jest bardzo widowiskowym sportem zespołowym zdominowanym przez kobiety. Dwie drużyny pań na wrotkach ścigają i przepychają się po owalnym torze. Każda z drużyn wystawia pięć zawodniczek, z czego jedna jest jammerem (ścigaczem) i zdobywa punkty, pozostałe cztery to blokerki – poprzez bloki i „przepychanie” się muszą uniemożliwić przejazd jammerce przeciwnej drużyny oraz ułatwić to własnej. Punkty zdobywa jammer mijając kolejne blokerki drużyny przeciwnej. Jest dużo przepychania, bywają wywrotki – jest mnóstwo emocji, jak w każdym sporcie kontaktowym w szczególności
w damskim wydaniu.

ILR: Dlaczego to akurat kobiety uprawiają roller derby? Czy są mężczyźni
uprawiający ten sport?

Katie Khaos: Roller Derby to sport utożsamiany przede wszystkim z kobietami. Pierwsze ligi, które powstawały w latach 30-tych były wyłącznie kobiece. Tradycja została zachowana i obecnie również to płeć piękna góruje w tym sporcie. Od 2001 roku istnieje stowarzyszenie zrzeszające ligi kobiece – Women's Flat Track Derby Association (WFTDA), w którym obecnie zarejestrowanych jest 337 drużyn z całego świata. Liczba ta nie zawiera drużyn niezrzeszonych, których może być nawet kilkakrotnie więcej. Roller derby w męskiej odmianie to zjawisko dużo rzadziej spotykane. W stowarzyszeniu Men's Flat Track Derby Association (MFTDA), które ma swoje początki w 2007 roku, figurują jedynie 53 drużyny. Ciężko jednoznacznie określić, dlaczego to właśnie kobiety dominują w Roller Derby. Często słyszymy, że jazda na wrotkach jest mało męska, a jednocześnie kobiety uprawiając ten sport mogą udowodnić, że są silne i nie boją się ciężkiej pracy, bólu i kolejnych siniaków. Na pewno nie bez znaczenia jest aspekt wizualny, bo dla zawodniczek często ważny jest również outfit. Krótkie spodenki czy spódniczki oraz kabaretki i zakolanówki są na torze częstym widokiem.

ILR: Czy kontuzje i dość agresywny sposób gry nie odstrasza Was od kolejnych
treningów i gier?

Deadly Poison: Kiedy człowiek pierwszy raz spotyka się z roller derby może mieć wrażenie, że nie jest to gra meczu, a regularna bijatyka na torze. Dopiero gdy pozna zasady, łatwiej mu odróżnić taktyki czy strategie od agresywnego zachowania. Częste upadki, silne przepychanki czy mocne blokowania są nieodzowną częścią każdego jamu. W takich momentach najłatwiej nabawić się słynnych siniaków, nazywanych słodko “derby kisses”. Dla ludzi z zewnątrz jest to trochę nienormalne, ale każdy z nich traktujemy jak trofeum. Chwalimy się nimi między sobą,
porównując rozmiar czy kolor. Każdy z nich jest namacalnym (czasami niestety bolesnym) dowodem naszego trudu włożonego w trening czy mecz, dlatego są dla nas takie wyjątkowe. Kontuzje zdarzają się tutaj tak samo często jak w każdym innym sporcie. Staramy się ich unikać nosząc pełny zestaw ochraniaczy (kolana, łokcie, nadgarstki, szczęka) oraz kask. Przed każdym treningiem robimy intensywne rozgrzewki, by przygotować ciało na wysiłek, a każdy z treningów kończymy rozciąganiem. Niestety są wypadki, których nie można przewidzieć. Staramy się jednak podchodzić do tego z rozsądkiem – przecież takie wydarzenia losowe
mogą spotkać człowieka idącego do sklepu po bułki. Dla nas roller derby jest jak narkotyk! Jesteśmy uzależnione od treningów oraz spędzania ze sobą czasu na wspólnych ćwiczeniach, zdobywaniu nowych umiejętności. Nie ma chyba takiej rzeczy, która mogłaby spowodować strach przed kolejnym starciem na torze.

ILR: Dlaczego zdecydowałyście się spróbować roller derby? Co Was skłoniło, do tego, by akurat zacząć trenować ten sport?

Dzudii: Od dziecka jeździłam na rolkach, ale tylko rekreacyjnie. Kiedyś próbowałam nawet skakać przez plecak czy zjeżdżać z rampy. Uwielbiałam patrzeć na chłopaków jeżdżących agresywnie na rolkach i deskorolkach w skateparku. Zwykle chłopaków, ponieważ dziewczyny na skateparkach nie były spotykane w ogóle. Teraz wiem, że nie jest to niemożliwe. Spodobało mi się to tak bardzo, że sama chciałam skakać po rampach, przewracać, robić triki, stopić się z rolkami tak jak oni i być cool. Jednak samotne próby nie przynosiły efektów. Lubię kiedy ktoś może pokazać mi co i jak mam robić, daje wskazówki. Rzuciłam rolki, ale po dłuższym czasie zaczęłam je wyciągać raz w miesiącu, by wziąć udział w Nightskating (wieczorny przejazd przez Warszawę, przyp.red.). Pewnego pięknego, letniego dnia polubiłam
na Facebooku pewną stronę na której wyświetliło się ogłoszenie, w którym Worst Warsaw Derby Team ogłaszało, że poszukuje świeżego mięsa do drużyny roller derby. Wtedy pomyślałam: cóż to jest roller derby? Zaczęłam szukać. Obejrzałam kilka filmików, zainteresowałam się i pomyślałam „mogę naparzać się z innymi dziewczynami tak zupełnie bezkarnie? Super! Nauczę się jazdy na wrotkach, a kiedy już nabiorę wprawy będę mogła fruwać pośród przeróżnych ramp na skateparku, yeaa”. Po chwili euforii przyszła chwila zwątpienia, czy nie jestem za stara na takie zabawy czy w ogóle dam rade nauczyć się jeździć na wrotkach. Przełamałam się, poszłam na rekrutację, przeżyłam pierwszy trening z tymi babami i nie żałuję. Dziewczyny są super, trener jest super, ale jak na trenera przystało krzyczy, wymaga i czasem pogłaszcze. Ciągle jeszcze się uczymy i długa droga przed nami, ale jakoś te nasze derbowe kółka się kręcą.

ILR: Czy istnieje roller derby na rolkach? Skąd chęć jazdy akurat na wrotkach, kiedy rolki stają się coraz bardziej popularne? Czy jeździłyście/jeździliście wcześniej
na rolkach i możecie porównywać te dwie dyscypliny?

Katie Khaos: Jeżeli roller derby to TYLKO na wrotkach! Nie spotkałam się z rolkową odmianą tej dyscypliny. Początki roller derby sięgają lat 30-tych ubiegłego stulecia, a wtedy rolki jeszcze nie istniały. Po odrodzeniu się sportu na początku kolejnego stulecia zachowano to, co jest dla niego najbardziej charakterystyczne, czyli właśnie wrotki. Oczywiście z biegiem lat ich budowa ewoluowała i te, na których jeździmy teraz, znacznie różnią się od tych z przed prawie wieku. Technika podstawowej jazdy na jednych i drugich bardzo się nie różni. Prawdziwa zabawa następuje jednak wtedy, kiedy uczymy się wykorzystywać stopery, czyli hamulce znajdujące się z przodu wrotki. Dają one wachlarz kolejnych możliwości, których rolki mogą tylko pozazdrościć. Przez wiele lat jeździłam wcześniej na rolkach, ale tylko rekreacyjnie. Ich zdecydowana przewaga to możliwość jazdy po kostce bauma, z której zrobiona jest większość chodników w Warszawie. Niestety na wrotkach jest to często droga przez mękę. Zarówno w przypadku rolek jak i wrotek możemy doszukać się plusów i minusów, a wybór zależy od osobistych upodobań oraz rodzaju sportu do jakiego mają być przeznaczone.

ILR: Stereotyp kobiety grającej w roller derby to kobieta z duża ilością tatuaży
i kolczyków w ciemnych i mrocznych ubraniach – skąd to się wzięło? Jak to
wygląda u Was w drużynie?

Violet Violence: Wydaje mi się, że istnieje taki stereotyp przez charakter roller derby. Nie jest to „miła” dyscyplina sportu. Jest wymagająca nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Dziewczyny, które się nią interesują są zazwyczaj z charakteru twardsze, bardziej wytrzymałe w ekstremalnych sytuacjach, zwyczajnie się ze sobą nie pieszczą, a takie właśnie są prosto mówiąc „rockowe” laski. Co nie oznacza, że w roller derby jeżdżą tylko tego typu osobowości – raczej jest takie pół na pół. W Worstach jest tyle samo dziewcząt z tzw. modyfikacjami ciała co tych, które wcale nie przepadają za tego typu zdobieniami czy ostrzejszym stylem ubioru. Nie nazwałabym więc tego subkulturą, roller derby to raczej styl życia, który hartuje i staje się pewną filozofią według, której zaczynamy funkcjonować. Każda z nas po pewnym czasie podświadomie wyszukuje najlepsze miejscówy do jeżdżenia czy nowe wrotkowe gadżety. Na pewno nie skłamię gdy powiem też, że od momentu stania się wrotkraką roller derby, większą radochę sprawiają nam „wrotkowe” zakupy niż te ciuchowe!

ILR: Jakie umiejętności są wymagane aby zacząć swoje przygodę w roller derby? Czy jakieś konkretne cechy charakteru są mile widziane?

Nasty Doll: Wymaganymi umiejętnościami potrzebnymi do rozpoczęcia przygody w roller derby jest sprawność fizyczna, przynajmniej na średnim poziomie oraz umiejętność sprawnego poruszania się na wrotkach/rolkach. Docelowo wymagane są tylko wrotki. Mile widziane cechy charakteru to: umiejętność pracy w grupie, zaangażowanie i dużo poczucia humoru. Przyda się również odrobina szaleństwa oraz spora dawka odwagi. Także jeśli ktoś ma wyżej wymienione i ryzyko płynie w jego krwi – nadaje się idealnie.

ILR: Jak wygląda środowisko roller derby w Polsce na tle innych krajów? Gdzie ten
sport jest najbardziej popularny?

Cherry Riot: W Polsce RD to całkiem nowa dyscyplina; pierwsza drużyna pojawiła się w Poznaniu w październiku 2013 roku, pomysł na warszawską drużynę pojawił się w tym samym roku dwa miesiące później. Potem dołączały kolejne miasta; Wrocław, Gdańsk oraz Szczecin. Pierwsze miesiące to był dobór sprzętu, znalezienie sali do jeżdżenia, zatrudnienie trenera. Później sama nauka jazdy, bo wiele dziewczyn po raz pierwszy zetknęło się z jazdą na wrotkach. Dlatego polskie środowisko ciężko jest na tym etapie porównywać z innymi państwami, ponieważ cały czas się tworzy, samookreśla. Roller derby cieszy się największą popularnością w Stanach Zjednoczonych, gdzie było relatywnie popularnym sportem jeszcze
do lat 70 XX wieku. Odrodzenie i ponowna popularyzacja sportu też ma korzenie w USA, a sama dyscyplina w XXI wieku trafiła w końcu na kontynent europejski. Kraje europejskie, w których RD cieszy się obecnie największą popularnością to Wielka Brytania, Niemcy, Francja, a także Skandynawia. W tej kwestii warto brać przykład z naszych zachodnich i północnych sąsiadów.

ILR: Skąd się wzięły wrotki i roller derby w projekcie I love rolki – I love wrotki?

Deadly Poison: Całe zamieszanie z wrotkami i RD w projekcie I love rolki wprowadził nasz trener – Karol Gajdziński, który dołączył do ekipy instruktorskiej. Tam za sprawą swojej trenerskiej aparycji oraz skutecznej przemowy dogadał się z Tomkiem 'Szyszką' Szymczykiem (pomysłodawcą i koordynatorem ILR), w którym zakorzenił miłość do roller derby oraz wrotek. Z tego powodu między innymi możemy dzisiaj cieszyć się możliwością zakupu wrotek w sklepie BladeVille – w Polsce wcześniej nie było to takie proste. Z powodu rosnącego zainteresowania wrotkami powstał projekt I love wrotki, który jest dzieckiem I love rolki. I love wrotki skierowany jest głównie do grupy wrotkarzy – gromadzi fascynatów
ośmiu kółek w jednym miejscu. W każdy czwartek stycznia na skateparku na Stadionie Narodowym od godziny 18:00 będą odbywały się warsztaty z jazdy na wrotkach zorganizowane przez ILW i poprowadzone przez naszego trenera. Serdecznie wszystkich zapraszamy!

ILR: Jak i gdzie najlepiej zacząć swoją przygodę z ta dyscypliną?

Violet Violence: Oczywiście z nami! Jesteśmy w trakcie naboru, bardzo chętnie zaopiekujemy się kolejnym „fresh meatem” (nową osobą, przyp. red.). Wystarczy napisać do nas wiadomość na Facebooku albo maila. Nawet jeśli chętna osoba nie ma sprzętu, na pewno będzie miała w czym spróbować swoich sił w roller derby. Trochę nazbierałyśmy już wrotek, ochraniaczy i kasków. W Warszawie jest również wypożyczalnia wrotek (sklep Bladeville). Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu w klubie Progresja albo na Stadionie Narodowym w godzinach wieczornych.

ILR: Pytanie do sędziów – dlaczego zdecydowaliście się zostać sędziami dopiero
rozwijającej się dyscypliny? Czy planujcie założenie męskiej drużyny roller
derby?

Tomek: Jaram się wrotkami. Ucząc się podstaw jazdy spełniam swoje marzenie. Bycie sędzią daje mi możliwość trenowania i doskonalenia się w tej dziedzinie, a w miarę postępów myślę może mieć wpływ tez na osobowość bo sędzia kojarzy mi się z kimś zdecydowanym, pewnym swoich decyzji, odpowiedzialnym. Trenowanie daje zatem nie tylko rozwój technicznych aspektów jazdy na wrotkach, ale też kształtuje pewne cechy charakteru. Poza tym Roller Derby bardzo mi się podoba, ponieważ jest w tej dyscyplinie zarówno trochę kontaktu, trochę techniki, trochę siły. To jest po prostu bardzo ciekawe i emocjonujące! Raczej nie widzę siebie w przyszłości w roli zawodnika. Nie mam “żyłki", ale chciałbym dobrze jeździć na wrotkach,
dobrze radzić sobie na skateparku, dobrze skakać, a przede wszystkim być dobrym sędzią.

Lech: Dla mnie początkową motywacją była możliwość regularnej jazdy przez cały rok i rozwijanie swoich umiejętności, ale z czasem okazało się, że ten sport wciąga: jest dynamiczny, dużo się dzieje, od sędziów wymaga pełnej koncentracji i uwagi na przebiegu meczu. Innymi słowy: adrenalina. Poza tym – "last but not least", w drużynie czuję się bardzo dobrze. Męskiej drużyny nie mam w planach ze względu na ograniczenia czasowo-zawodowe.

Dredd: Wydaje mi się, że bycie częścią czegoś co dopiero się rodzi, do czego można dołożyć swoje trzy grosze jest dużo bardziej ekscytujące niż dołączanie do czegoś już uformowanego. Poza tym moja dziewczyna jest jedną z zawodniczek, a ja byłem kiedyś sędzią piłkarskim, więc uznałem to za naturalne.Jak na razie jest nas za mało żeby myśleć o męskiej drużynie, ale sądzę, że gdy dziewczyny zaczną grać pierwsze mecze, będziemy mieli więcej chętnych do zrealizowania tego planu.

Jacek: Z roller derby zaznajomiony jestem od kilku lat. Była to zawsze raczej ogólna wiedza, co więcej do momentu dołączenia do treningów jednej z drużyn nie miałem okazji obejrzeć nawet żadnego meczu. Mimo to sam sport zawsze zdawał mi się bardzo interesujący. Także w momencie, gdy usłyszałem o powstaniu pierwszych warszawskich drużyn natychmiast postanowiłem dołączyć i wspierać całkowicie nową i świeżą dyscyplinę w Polsce. Początki są trudne, ale oglądanie ogromnego trudu i zaangażowania wkładanego w rozwój roller derby przez dziewczyny, a właściwie przyszłe zawodniczki, jest więcej niż satysfakcjonujący. Oglądać je w akcji to prawdziwa przyjemność. Nie myślę o zakładaniu/dołączaniu do męskiej drużyny
RD. Brak czasu, prawdopodobieństwo kontuzji i większe zainteresowanie żeńskim
wykonaniem całkowicie dyskwalifikuje w mojej głowie ten pomysł.

ILR: Ostatnie słowo dla osób zainteresowanych roller derby?

Riot Grrrl: Jak widzicie za roller derby wzięły się bardzo różne osobowości. Każdy z nas oczekuje czegoś innego – jedni przychodzą tu zamiast na siłkę, inni potrzebują zastrzyku adrenaliny, a jeszcze inni lubią być w drużynie i robić coś razem. Większość z nas oczekuje wszystkiego po trochu. To wspaniałe tworzyć historię nowej u nas dyscypliny, z niecierpliwością czekamy na pierwsze oficjalne mecze. A Ty dasz się namówić? Dziewczyno,zostaniesz jedną z derby girls? Chłopaku, może spróbujesz włożyć na nogi osiem kółek w innej konfiguracji niż w rolkach?

Worst Warsaw Derby Team